Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 października 2014

Osiemnastkowy makijaż mojej siostry

Cześć wszystkim! Chociaż od osiemnastki mojej siostry minął już prawie miesiąc, pomyślała, że szkoda by było nie pokazać szerszej publiczności, czyli Wam jak wyglądała Justyna jeszcze kilka godzin przed imprezą. Z drugiej jednak strony bardzo chciałam się pochwalić tą pracą, bo jest to chyba najmocniejszy makijaż jaki zrobiłam, a jak wiadomo nie należą one do najłatwiejszych. Biorąc pod uwagę fakt, że nie miałam do dyspozycji wystarczająco dużo czasu i dziś patrząc na te zdjęcia, lepiej roztarłabym cienie to i tak jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego. Może nie będę zamieszczać tutaj poimprezowych zdjęć, bo zapewne to byłby mój ostatni post na blogu, swoją drogą nie znam osoby, która wyglądałaby na wypoczętą o 5 nad ranem. Po raz kolejny do współpracy zaprosiłam Dominikę, TUTAJ znajdziecie wszystkie jej sesje zdjęciowe.




Teraz pewnie wiele z Was zadaje sobie jedno pytanie "Jak to jest zrobione", więc postaram się zrobić taki mini, mini instruktaż. 




Jeśli chodzi o oczy to najpierw na całą ruchomą powiekę palcem nałożyłam rozświetlającą bazę pod cienie Eyeshadow Fix Pearl z Zoeva. Następnie mój ulubiony ostatnio cień
Liquid Metal nr 020 Gold n' Roses marki Catrice rozprowadziłam na bazie. Czarną kredką Zoeva Graphic Eyes Eyeliner Black to Earth, która ostatnio zastąpiła tę z Inglota, przyciemniłam zewnętrzny kącik. Następnie kredkę roztarłam mieszanką cienia Royal z paletki Sleek Original 594 ( post ze swatch' ami znajdziecie tutaj) oraz mojego jedynego cienia z MAC Parfait Amour. Kolor, który znajduję się na środku powieki otrzymałam z połączenia cienia London Eye z wcześniej wspomnianej paletki Sleek oraz perłowego cienia 450 z Inglot. Te same kolory w identycznej kolejności powtórzyłam na dolnej powiece. Całość dopełniła czarna kreska, którą standardowo wykonałam konturówką w żelu nr 77 i płynem Duraline z Inglota. Dodatkowo dokleiłam połówki rzęs nr 305 Black marki Ardell Accents, które zamówiłam na stronie MintiShop.




A tak oto często wyglądają moje kosmetyki podczas pracy :)




Nie wiem jak Wy, ale ja jestem wprost oczarowana zdjęciami! Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, które motywują mnie do dalszej pracy. Zapraszam również do obserwowania bloga, aby było nas coraz więcej.


Do wykonania makijażu użyłam:

rozświetlająca baza pod cienie Zoeva, Eyeshadow Fix Pearl
cienie z paletki Sleek Original: Royal, London Eye
cień MAC, Parfait Amour
cień Catrice Liquid Metal, nr 020 Gold n' Roses
perłowy cień nr 450 z Inglot
kredka Zoeva Graphic Eyes Eyeliner, Black to Earth
konturówka do powiek w żelu, Inglot nr.77
duraline Inglot
tusz, Max Factor 2000 Calorie, Black (z podkręconą szczoteczką)
Acqua Brown 25, Make Up For Ever 
korektor NYX HD, w odcieniu Green
podkład Revlon Colorstay do skóry suchej i normalnej w odcieniu 150 Buff
puder Make Up For Ever HD
bronzer, Benefit Hoola
rozświetlacz Makeup Revolution, Pink Lights
połówki rzęs nr 305 Black marki Ardell Accents
błyszczyk Makeup Revolution, Natural Pink

poniedziałek, 29 września 2014

"Krok po kroku" czyli makijaż na imprezę

Witajcie! Dziś na blogu postanowiłam zamieścić kolejny i chyba długo wyczekiwany post z cyklu "Krok po kroku", tym razem jest to makijaż na imprezę. Tworząc go wiedziałam, że po pierwsze musi być on łatwy do wykonania, by każda z Was mogła go tutaj podpatrzeć i bez problemu powtórzyć. Do współpracy nad tym postem zaprosiłam młodą, bardzo uzdolnioną dziewczynę, która w przyszłości na pewno zostanie rozchwytywanym fotografem,  TUTAJ znajdziecie linka do jej bloga, zachęcam do komentowania i obserwowania jej prac! Tym samym mam nadzieje, że ten makijaż będzie dla Was inspiracją do eksperymentowania z kolorowymi kosmetykami. Do dzieła!

Zaczęłam od oczyszczenia twarzy modelki, użyłam do tego Płynu micelarnego z wyciągiem z 3 herbat z Yves Rocher. Na zaczerwienione miejsca nałożyłam zielony korektor Love Nature Tea tree z Oriflame. Następnie przeszłam do nałożenia podkładu marki Revlon w odcieniu 150. Całość zmatowiłam transparentnym pudrem Make Up For Ever HD, natomiast brwi podkreśliłam farbką Acqua Brown 25, Make Up For Ever i przeszłam do makijażu oczu.




Na całą ruchomą powiekę nakładam rozświetlająca baza pod cienie Eyeshadow Fix Pearl marki Zoeva. Robię to palcem, gdyż jest to najprostszy i najwygodniejszy sposób. Gdybym robiła to pędzelkiem to większość produktu znalazłaby się właśnie na nim.




Jasny, różowy cień Liquid Metal nr 020 Gold n' Roses z Catrice nakładam dokładnie tam gdzie znajduję się baza, której lepka konsystencja sprawia, że cień nie osypuje się z powieki.


 

Zewnętrzny kącik oka stopniowo przyciemniam brązowym, perłowym cieniem nr 409 z Inglota, używam do tego mojego ulubionego pędzelka do rozcierania 217 z MAC. Stopień roztarcia, jak również nasycenia kolorem zależy tylko i wyłącznie od Was.





Do złagodzenia przejścia pomiędzy różem a brązem użyłam matowego cienia w kolorze morelowym nr 312 marki Inglot. Nakładam go w miejscu zetknięcia się tych dwóch cieni i stopniowo rozcieram miękkim pędzelkiem 10S z Inglota, w kierunku wewnętrznego kącika. Ta czynność da efekt "otulenia" i dopełnienia makijażu oka.




Makijaż dolnej powieki zaczynam od roztarcia w zewnętrznym kąciku brązowego cienia, obok którego nakładam jasny róż (są to te same cienie których użyłam na górnej powiece) pędzelkiem do rozcierania nr 70 z Sephora.



Makijaż oczu dopełniam czarną kreską do wykonania, której używam konturówki do powiek w żelu nr 77 z Inglota oraz płynu Duraline również z Inglota.





Rzęsy wytuszowałam tuż przed doklejeniem kępek tuszem Max Factor 2000 Calorie Black. W zewnętrznym kąciku oka, tuż przy linii rzęs dokleiłam kilka najdłuższych kępek marki Ardell DuraLash Naturals, użyłam do tego bezbarwnego kleju DUO oraz pęsety z Inglota.




Przechodzę do konturowania twarzy bronzerem Hoola marki Benefit oraz pędzlem Beveled blush brush marki Elite models. Produktem podkreśliłam kości policzkowe oraz żuchwę, cieniując również grzbiet nosa.




Wypiekany rozświetlaczem Makeup Revolution w odcieniu Pink Lights uwydatniłam kości policzkowe, grzbiet nosa, środek czoła oraz "łuk kupidyna".


A tak oto prezentuje się cały makijaż. 








Mam nadzieję, że wykonywanie imprezowego makijażu nie będzie Was przerażało, a wręcz przeciwnie, że od teraz będzie to dla Was po prostu dobrą zabawą!

Jak zwykle dziękuję za wszystkie Wasze komentarze i zachęcam do obserwowania mojego bloga, jeżeli tylko Wam się tutaj podoba :)


* na paznokciach - Essie w odcieniu After sex


wtorek, 23 września 2014

Haul zakupowy

Cześć!! To już drugi w tym miesiącu haul zakupowy i pewnie nie ostatni :) Tym razem pokaże Wam co zamówiłam w MintiShop, drogerii internetowej która oferuje nam duży wybór kosmetyków znanych marek i tych trochę mniej znanych. Co więcej, dostaniemy tam kosmetyki, których nie kupimy w drogeriach stacjonarnych. Możemy przebierać w nowinkach kosmetycznych, nie płacąc za to kosmicznych sum. Ale przejdźmy do rzeczy, tym razem głównym celem moich zakupów nie były produkty do makijażu oczu ( choć kilka nieplanowanych kosmetyków wkradło się do mojego internetowego koszyka), moim celem były szminki, pomadki i błyszczyki.


Jako pierwszą wybrałam szminkę do ust o kremowym, nawilżającym wykończeniu marki ZOEVA w odcieniu  Melting Kisses. Szminka jest pół matowa co sprawia, że naprawdę bardzo długo utrzymuje się na ustach, a jednocześnie dzięki nawilżeniu nie przesusza ich. Szminka jest wykonana bardzo solidnie, nakrętka zamyka się na magnes, a to oznacza koniec problemów z wędrującymi nakrętkami po torebce.



Drugą szminkę z firmy Makeup Revolution w odcieniu You Took My Love kupiłam z czystej ciekawości, a to dlatego, że rzadko spotykam matowe szminki w płynie, które są tak mocno napigmentowane i, jak się również okazuje bardzo trwałe. Przypomina mi ona pomadki w płynie marki Bourjois Rouge Edition Velvet, moim zdaniem szminka z Makeup Revolution spokojnie może z nimi konkurować.




Jeszcze chwilę zostanę przy firmie Makeup Revolution ponieważ chciałabym Wam pokazać dwa błyszczyki, jeden w bardzo delikatnym odcieniu Natural Pink i drugi w odcieniu Raspberry. Zupełnie przypadkowo okazało się, że pod względem kolorystycznym pasują one do pomadki You Took My Love i Melting Kisses. Przyznam się od razu, że nie przepadam za błyszczykami, moim zdaniem wiele z nich tworzy na ustach bardzo błyszczącą, lepką "tafle". Dlatego też byłam bardzo mile zaskoczona, gdy przetestowałam nowe błyszczyki, które okazały się być całkiem nieźle napigmentowane, jak na tego typu produkt. Jednak największym plusem błyszczyków jest ich zapach, często trafiałam na takie, które śmierdziały, a te pachną budyniem waniliowym (szkoda, że tak nie smakują). Poza tym nazwy błyszczyków i szminek są GENIALNE!




A oto przedstawiam Wam farbki do ust ze Sleek'a , które podbiły moje serce, tym razem nie zapachem, ale trwałością. One są po prostu nie do zdarcia, utrzymują się na ustach nawet przez kilka godzin! Choć wybór był trudny, zdecydowałam się na trzy odcienie: Mauve Over, Milkshake, Pinkini, która idealnie współgra z błyszczykiem Makeup Revolution Raspberry. Nawet gdy po błyszczyku nie ma już śladu, to sama farbka spełnia swoje zadanie. Ponadto są one bardzo wydajne, wystarczy niewielka ilość produktu, by podkreślić usta.





Farbki najlepiej nakłada się przy pomocy pędzelka do ust, tak więc przy okazji zakupu farbek, postanowiłam przetestować pędzel Zoeva 330 Lip Contour (choć teraz wydaje mi się, że był to tylko pretekst, żeby go kupić), wykonany z włosia syntetycznego (skunksika) jest on bardzo wygodny w użyciu. Widać, że producent przemyślał każdy szczegół, bo pędzel można z łatwością złożyć i schować do torebki mając pewność, że nic się nie ubrudzi. Oprócz tego każdy pędzel Zoeva jest pakowany do małej silikonowej torebeczki, w której ja osobiście trzymam kredki do oczu.
Firmie Zoeva należy się wielki plus za przydatność i solidność wykonywanych produktów.





Nie mogłam oprzeć się pokusie wypróbowania kredki do oczu Zoeva Graphic Eyes Eyeliner Black to Earth, o której to robi się coraz głośniej na wielu blogach i forach. Pojawiały się komentarze, że dorównuje miękkością kredką z MAC'a. Po przetestowaniu mogę powiedzieć, że jest to najlepsza czarna kredka do oczu EVER, a miałam ich już kilka i zawsze były za twarde lub za słabo napigmentowane. Kremowa konsystecja kredki Black to Earth sprawia, że można ją z łatwością rozetrzeć.



Postanowiłam porównać ją z moją starą kredką z Inglota i różnica jest ogromna, same zobaczcie.


Idąc za ciosem, zakupiłam kolejną nowość z firmy Zoeva, a jest to rozświetlająca baza pod cienie Eyeshadow Fix Pearl, która zawiera w sobie maleńkie połyskujące drobinki, dzięki czemu cienie jeszcze bardziej się mienią i dłużej utrzymują się na powiece. Baza maskuje również drobne zmarszczki. W ofercie znajduję się również matująca baza pod cienie, która na pewno dołączy do mojej kolekcji.



Ostatnim produktem zamówionym na MintiShop i chyba najbardziej wyczekiwanym był wypiekany rozświetlacz Makeup Revolution Pink Lights, który na dobre wyparł pigment Vanilla z MAC' a. Rozświetlacz mieni się delikatnie na różowo, co powoduje, że twarz wygląda świeżo, ponadto bardzo długo utrzymuje się na skórze. Produkt jest dostępny w trzech odcieniach: Golden Lights, Pink Lights oraz Peach Lights. Jedyną ich wadą jest to, że tak szybko jak pojawiają się w drogeriach internetowych tak samo szybko znikają :(





Zbliżamy się już do końca tego posta, dlatego też chciałam Wam pokazać  dwa cienie firmy Catrice: Liquid Metal nr 020 Gold n' Roses oraz Intensif' Eye nr 100 Glamourose. Użyłam ich do wykonania makijażu, który już nie długo pojawi się na blogu, dlatego też odwiedzajcie, obserwujcie i komentujcie :)







Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze i zapraszam do obserwowania mojego bloga :)